Licznik:)

wtorek, 25 czerwca 2013

ROZDZIAŁ PIETNASTY

-Ty to masz szczęście, z tymi chłopakami!- powiedziała Mery, kiedy usłyszała historię poznania się Kat z Pistacją.
- Oj, przesadzasz... Właściwie to nic takiego między nami nie zaszło...
-Jasne... Co napisał?
-Yhh... zapomniałam wcale.
Humor Mery znacznie się poprawił jednak wciąż było widać czerwone ślady na policzkach po płaczu.
-No to patrz...
-,,Hej ;) Nudno bez ciebie ;) Nie ma z kim gadać, a ręce bolą mnie już od migania :D Słuchaj mam propozycję :) Wybrałabyś się dzisiaj ze mną i znajomymi do klubu? Będzie fajny DJ, fajna knajpa :D No nie daj się prosić :D Jak chcesz to możesz zaprosić też jakieś koleżanki tylko musisz mi podać liczbę bo muszę zająć miejsca :D KC <3"- Kat przeczytała na głos całego SMSa i się delikatnie zaczerwieniła.
-Mówiłaś że nic nie zaszło? Dziewczyno chłopak jest w tobie zakochany, a ty mi mówisz takie rzeczy!?
-Oj tam oj tam... To jak? Idziemy?
-Nie.. To znaczy, ja nie idę ale ty tak!
-Eee, idziemy razem lub wcale!
-Ale ja tam nikogo nie znam...
-Znasz mnie, a po za tym ja poza tobą znam tylko Pistację!
-No ale ja... no wiesz...
-Ale to jeszcze nie jest pewne, ale na wszelki wypadek obie nie będziemy piły.
-No dobra, niech będzie.
-Ok. to piszę mu tak: ,,Hej. Chętnie :) Przyjdę razem z przyjaciółką- Mery. :)"
-Napisz mu jeszcze że ty go też kochasz! :D
-Heh :D O odpisał już!
-Co?
-,,Dobrze, przyjadę po was około 20 pasuje? :D"
-,,Pasuje:)" -odpisała Kat- To co? Szykujemy się do wyjścia?
-Nom. Co założysz?
Kat otworzyła szafę, a w lustrze zauważyła że Mery robi to samo.




Po dłuższym przeszukaniu szafy Kat
postanowiła założyć krótkie dżinsowe
spodenki, luźną bluzkę i białe trampki
oraz zegarek. Do tego pomalowała
paznokcie na niebiesko- biało, a oczy na czerwono.















Mery zaś ubrała się bardziej kobieco i wskoczyła w 

turkusową sukienkę, do której wzięła beżową torebkę i jasne korale na szyję. Paznokcie pomalowała również na beż i założyła szpilki tego samego koloru.











Obie wyglądały prześlicznie, a kiedy były gotowe spojrzały na zegarek. Wyszykowały się równo z czasem. Nagle zadzwonił telefon Kat, to był Pistacja.
-Tak?- zapytał się w słuchawkę.
-Hej! Jestem na parkingu, zejdziecie? Czy mam po was zajść?
-Spoko, zaraz będziemy.
-Ok, na razie.- i sygnał rozłączenia to jedyne co usłyszała dziewczyna.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

ROZDZIAŁ CZTERNASTY

Kat właśnie przeglądała porozrzucane zdjęcia po podłodze kiedy usłyszała pukanie do drzwi, a chwile po tym ich ciche skrzypnięcie. Odwróciła się, a w drzwiach zauważyła uśmiechniętego Stana.
- Fajnie że wróciłaś tak szybko.
-Spoko...
-Co tutaj się stało? -chłopak rozejrzał się po pokoju
-To ty nie wiesz?
-A co mam wiedzieć?
-Nic. Nie ważne.
-Kat... co się stało?
-Gdzie ty masz oczy? Co robiłeś przez ten cały czas? Nie zauważyłeś co się dzieje?
-Ale Kat, o co ci chodzi?
-O, Mery!
-A ta. Jakaś dziwna się zrobiła jak wyjechałaś. Przychodziłem parę razy, ale albo udawała że jej nie ma albo kazała mi się wynosić... Jej problem!
-Myślałam że masz w sobie trochę więcej serca i interesuje cię twoja dziewczyna.
-Nie jesteśmy już parą...
-Właśnie o to chodzi! Byłeś z nią tylko wtedy kiedy wszystko było dobrze, a teraz kiedy wszystko się dla niej pochrzaniło ty mówisz że to jej problem, że ona już ciebie nie interesuje!
-A co mam mówić jak tak jest?
-Wynoś się!
-Nie!
-Powiedziałam: wynoś się!
-Kat! Ty tego naprawdę nie zauważyłaś? Ja... ja byłem z Mery tylko po to by być bliżej ciebie! Kocham cię! Jesteś dla mnie wszystkim! Dobrze że się tak stało. Że wyjechałaś, a ja zrozumiałem jak jesteś ważna w moim życiu. Nie umiem już bez ciebie żyć... Zrozum to!
-Ty świnio! -Mery stała w drzwiach od łazienki, a na jej twarzy widniała złość i chęć zemsty. Dziewczyna w jednej chwili rzuciła się na swojego jeszcze niedawnego chłopaka i zaczęła tłuc go dłońmi gdzie popadło. W końcu jednak wybuchła płaczem, a Kat wstała z podłogi gdzie siedziała po turecku przeglądając zdjęcia. Wskazała jednym palcem drzwi do wyjście i krytycznym wzrokiem patrzyła się na Stana.
-Nie, nie wyjdę póki nie dowiem się czy mnie kochasz Kat.
-Gnij w piekle pizdo jebana!
Chłopak spojrzał na dziewczynę i zrozumiał że tym razem przegrał, ale nie zamierzał się tak łatwo poddawać! Wyszedł z pokoju, a chwilę po tym Kat podbiegła do swojej przyjaciółki i mocno przytuliła ją już po raz drugi tego dnia.
-Wiem że go kochałaś. Ale teraz sama widzisz że to zwykły cwel, który nie powinien zasługiwać na twoją uwagę!
Mery cała zapłakana odpowiedziała:
-Tak, masz rację. - I znowu wybuchła płaczem.
Po niecałym kwadransie przyszła wiadomość do Kat. Dziewczyna spojrzała na wyświetlacz telefonu i mimo woli uśmiechnęła się pod nosem.
-Kto to? - zapytała się Mery
-Pistacja...
-Kto?
Kat spojrzała na przyjaciółkę. Planowała jej nic dzisiaj nie mówić o przystojnym, dobrze całującym chłopaku ale wychodziło na to że nie uda jej się ominąć tego tematu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Nie chciało mi się pisać zbytni, ale się udało :D Podoba się? Pisać dalej? :D
A no i:
Pozdrawiam wszystkich, którzy to czytają :D
Dzięki <3

wtorek, 18 czerwca 2013

ROZDZIAŁ TRZYNASTY

Kat weszła do pokoju, w którym śmierdziało stęchlizną. Postawiła walizkę obok drzwi, które zaraz za sobą zamkneła i zawołała przyjaciółkę jednak nikt nie odpowiedział. Na stoliku znajdowały się porozrzucane kosmetyki, puste puszki po pepsi i opakowania po czipsach. Dziewczyna od razu skierowała się do okien, które otworzyła na oścież. Od razu zrobiło się lepiej. Odsłoniła zasłony i rozejrzała się po pokoju. Było gorzej niż sobie wyobrażała. A może chciała tylko w to wierzyć? Z łazienki usłyszała jak krople wody uderzają o umywalkę. Uchyliła drzwi od łazienki i ujrzał widok, którego się nie spodziewała. Było to zdecydowanie najbrudniejsze pomieszczenie jakie kiedykolwiek widziała. Wszędzie było mokro, ubrania leżały porozrzucane po całej podłodze, a liczne sterty śmieci wydawały się być wyższe od Mery, która siedziała na środku łazienki. Była ona blada, mizerna i....... cuchnąca. Kat usiadła obok przyjaciółki, chciała coś powiedzieć jednak nic nie chciało przejść jej przez gardło. Przytuliła się do dziewczyny, bała się o nią.
-To jest pewne? -zapytała Kat.
-Nie, ale ja to czuję.Czuję że coś tam we mnie się dzieje.
-Mery, to nie jest pewne a ty tak wyglądasz jak byś co najmniej straciła męża i piątkę dzieci przez Gestapowców! Ludzie nie takie mieli problemy...
-Co ty kurwa wiesz o ludzkich problemach?! Nic, rozumiesz- nic!
-Ale o co ci chodzi Mery? Nie krzycz!
-Zamknij się! Wszystko zawsze miałaś podłożone pod nos! Wszyscy chłopacy się za tobą oglądają! Rodzice kupują ci co chcesz! I ty mówisz że znasz się na ludzkich problemach? Jesteś do dupy! Rozumiesz? Jesteś zjebaną, rozpieszczoną smarkulą, która uważa że jej wszystko można! Jesteś zjebana i ...-Mery rozpłakała się na dobre. Nie była w stanie już nic mówić, a łzy płyneły same z siebie. Kat jeszcze raz przytuliła przyjaciółkę i powiedziała:
-Może masz i rację... -Mery spojrzał na nią dziwnym, przenikliwym wzrokiem- Nie, na pewno masz rację. Jestem zjebaną, rozpieszczoną smarkulą ale dobrze mi z tym. Jestem jak jestem ale się lubię. Zawsze, od kiedy się poznałyśmy, w momencie kiedy zwątpiłam w siebie ty mi pomagałaś. Moje zwątpienia na pewno nie były tak wielkie jak twoje teraz, ale było ich dużo... Często na ciebie krzyczałam, przezywałam cię, wrzeszczałam na ciebie, płakałam, cieszyłam się razem z tobą i było mi z tym dobrze, bo ty zawsze przy mnie czuwałaś. Co kolwiek zrobiłam byłaś przy mnie i we mnie nie zwątpiłaś! Nie myśl więc że jeżeli nawrzeszczysz na mnie to dam ci spokój! A nie, nie tak łatwo!
Mery już nie płakał. Z zapłakanymi oczami patrzył się na przyjaciółkę aż w końcu na jej ustach pojawił się  nikły uśmiech.
-Dziękuję!
-Spoko! :) Dobra, Mery trochę trzeba się ogarnąć. Ja pójdę posprzątać trochę pokój, a ty w tym czasie się wykąpiesz i doprowadzisz się do ogólnego stanu. Ok?
-Ok.
-Ale obiecaj. Że nie będziesz już płakać!
-Aha...
-Co?
- No obiecuję...
-Ale co?
- No obiecuję że nie będę już płakać.
-Co mówisz?
-Obiecuję że nie będę już płakać!

piątek, 7 czerwca 2013

ROZDZIAŁ DWUNASTY

,,Przeważnie raggae porusza moją wyobraźnię.
Bezwładnie oddaje cały sens, reprezentuje się pokaźnie.
Rozważnie, odważnie i pokaźnie.
Bo mnie to pisanie przeciąga jak neodymowy magnes."
-O, mama się stęskniła! Tak?... Tak... Dobrze... Nie... Ze znajomymi... Tak... Nie....Oj mamo daj spokój!.... Dobra, jak będę na miejscu to zadzwonię....Na pewno... Nie, nie zapomnę.... Ok, pa!
-Stęskniła się?
- No oczywiście! Przecież przez parę godzin mnie nie widziała!
- He he.... A wiesz... Mi czasem czegoś takiego brakuje. Tej ciekawości, troskliwości.
- Za to nikt ci nie mówi po 16 latach życia że się nie wsiada do samochodu dopiero co poznanych osób!
Kacper nic nie odpowiedział, a Kat zaczeła się zastanawiać co powiedziała nie tak. Wkrótce zauważyła ogromny budynek - gmach administracyjny. Niedługo po tym samochód zatrzymał się na parkingu. Kasia zastanawiała się co powiedzieć, zwykłe dziękuję to chyba za mało. W tym samym momencie Pistacja tłumaczył coś dla siostry.
- Dziękuję! - powiedziała Kat. Chciała jeszcze dodać że naprawdę nie musieli jej przywozić no ale dziękuje, Ale w tym samym czasie Pistacja wtrącił;
-Daj spokój! Chodź pomogę ci z torbą!
- Nie, nie trzeba. ale dzięki. Naprawdę dzięki!
- Kasia! Ale ja chcę!
Chwilę po tym wyjmował bagaże Kat z bagażnika, a ona stała obok. Zastanawiała się nad tym jak fajnie było by mieć takiego chłopaka, a zaraz karciła się w głowie że zna go zaledwie parę godzin. Wkrótce ustał obok niej, uśmiechnięty z walizką w ręku.
- No to możemy iść!
- What?
- No możemy iść. Chyba nie myślałeś że Cię tak z tym zostawię.
Kat spojrzała na jego twarz, która promieniała w uśmiechu. Był piękny. Jego uśmiech spowodował że zgieły się pod Kat nogi. To było coś więcej niż dotychczas. Ten uśmiech coś mówił, ale był zbyt tajemniczy by mogła go odczytać. Chciała coś powiedzieć, ale do głowy przychodziły jej same banały więc postanowiła nic nie mówić. Ruszyła pierwsza do jednego z budynków zamieszkanych przez uczniów, Pistacja zaraz z nią zrównał.
- Masz kogoś? - dziewczyna usłyszała swój własny głos i zdziwiła się że to powiedziała. Była pewna że wyśmieje ją, że powie że jest dziwna i każe usunąć swój nr telefonu, powie że się przeliczyła. On jednak ustał, spojrzał na nią z tym tajemniczym uśmiechem, podszedł do niej, obioł w pasie, spojrzał głęboko w oczy i dotknął ją wargami przy czym Kat automatycznie zamknęła oczy. Poczuła jego język i ślinę w buzi. Już wiedziała czego chce, nie miała wątpliwości, to był ten na którego czekała. 

ROZDZIAŁ JEDENASTY

-Wow! To na pewno jest twój samochód? Z tego co kojarzę to miał on być ,,niezbyt luksusowy"! Boże skąd ty go wytrzasnołeś?! Jeju, zawsze chciałam mieć taki samochód! Co ja gadam? Moim marzeniem było tylko posiedzieć w takim wozie!
-E wymyślasz troczę!
-What? Pistacja, ty chyba oszalałeś! Przecież, ten samochód stoji na 3 miejscu w rankingu 10 najlepszych samochodów świata!
-Stał.... Dwa lata temu.
-OMG! Dwa lata... co to jest?
-No jednak jest!
-Chyba tylko dla ciebie! Jeju co za cacko!
- Dobra, niech Ci będzie! Jedziemy?
-tak, jasne!
Pistacja usiadł za kierownicą niebieskiego ferrari, Kat obok niego, a Sara z tyłu gdzie zaczeła malować paznokcie u nóg. Chwilę po tym wyjechali z parkingu, teraz dopiero Kat zauważyła że Sara i Pistacja mają ubrania tylko z najdroższych sklepów! "Boże! Ich rodzice muszą być jakimiś biznesmenami! Właśnie, Pistacja przez całą drogę nie mówił nic o rodzicach. Hmm... ciekawe czemu to on miał przyjechać z Sarą, a nie rodzice!?"
- Kim są wasi rodzice?
-Nasi? Nie mamy rodziców."
-Chyba mi nie powiesz że mieszkacie w domu dziecka i macie tyle forsy że was na to wszystko stać!
-Yyy... no nie. Mieszkamy u siostry naszej mamy. Nasi rodzice, oni no, zgineli w wypadku.
-Przepraszam. Nie wiedziałam. Przykro mi.
- Spoko, nie mogłaś przecież wiedzieć! Nasza matka była sekretarką w francuskiej federacji narodowej, a ojciec był trenerem kadry narodowej we Włoszech. Właściwie to całe życie mieszkamy u cioci, bo rodzice nigdy nie mieli czasu by się nami zająć.

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY

'Cholerka, gdzie jest ta debilna torba? Jak się spuźnię na autobus to zostanę terrorystką! No walizeczko kochana pokarz się już bo inaczej pujdę bez ciebie! Ku, przecież to jest tylko walizka!Ona nie umie odczuwać uczuc a tym bardziej czytać w myślach! Niestety!'- myślała Kat. WKOŃCU gdy trzymała walizkę w rękach spojżała na zagarek. Za pięć minut ma autobus! 'Kurcze! Niezdążę na niego1 Na to by dotrzeć na dworzec potrzebuję co najmniej 15min, kupienie biletu- pewnie będzie (jak zawsze) jakaś debilka, która musi dopić kawę- w najlepszym razie 5min.' Usiadła na ławkę, podkuliła nogi i oparła się o walizkę. 'No, teraz mogę jedynie czekać na cód' Spojżała na ludzi. Nikogo nie znała, każdy się gdzieś spieszył, nikt nawet nie zwracał na nią uwagi. I właśnie wtedy w tłumie zauwarzyła znajomą twarz, która też ją dostrzegła. Chłopak podszedł i usiadł obok niej.
- Co robisz?
- Pistacja, przecież widzisz do cholery! Siedzę!
-No dobra, spoko! Nie musisz od razu wrzeszczeć! Co się stało?
-Za 3 min. mam autobus, na dworcu... A dworzec jest minimum 15 min drogi z tąd!
-A chciałaś dojechać do colagu?
-Nom
-No to nie ma sprawy. Zaraz powinien tu być mój samochód, co prawda nie zbyt luksusowy, ale podwiozę cię.
- Dzięki, ale na autobus i tak nie zdążę!
- Ni, nie! Zawiozę cie do colagu!
- Że co?
-No chyba nie chcesz tu nocować, co?
- No, nie.
- No właśnie. Dobra chodźmy na parking, daj wezmę tą torbę.
- No co ty! Masz i tak swoją!
-E tam! Jedna więcej, co za różnica?!