Licznik:)

piątek, 7 czerwca 2013

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY

'Cholerka, gdzie jest ta debilna torba? Jak się spuźnię na autobus to zostanę terrorystką! No walizeczko kochana pokarz się już bo inaczej pujdę bez ciebie! Ku, przecież to jest tylko walizka!Ona nie umie odczuwać uczuc a tym bardziej czytać w myślach! Niestety!'- myślała Kat. WKOŃCU gdy trzymała walizkę w rękach spojżała na zagarek. Za pięć minut ma autobus! 'Kurcze! Niezdążę na niego1 Na to by dotrzeć na dworzec potrzebuję co najmniej 15min, kupienie biletu- pewnie będzie (jak zawsze) jakaś debilka, która musi dopić kawę- w najlepszym razie 5min.' Usiadła na ławkę, podkuliła nogi i oparła się o walizkę. 'No, teraz mogę jedynie czekać na cód' Spojżała na ludzi. Nikogo nie znała, każdy się gdzieś spieszył, nikt nawet nie zwracał na nią uwagi. I właśnie wtedy w tłumie zauwarzyła znajomą twarz, która też ją dostrzegła. Chłopak podszedł i usiadł obok niej.
- Co robisz?
- Pistacja, przecież widzisz do cholery! Siedzę!
-No dobra, spoko! Nie musisz od razu wrzeszczeć! Co się stało?
-Za 3 min. mam autobus, na dworcu... A dworzec jest minimum 15 min drogi z tąd!
-A chciałaś dojechać do colagu?
-Nom
-No to nie ma sprawy. Zaraz powinien tu być mój samochód, co prawda nie zbyt luksusowy, ale podwiozę cię.
- Dzięki, ale na autobus i tak nie zdążę!
- Ni, nie! Zawiozę cie do colagu!
- Że co?
-No chyba nie chcesz tu nocować, co?
- No, nie.
- No właśnie. Dobra chodźmy na parking, daj wezmę tą torbę.
- No co ty! Masz i tak swoją!
-E tam! Jedna więcej, co za różnica?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz