Piątka przystojnych chłopaków śpiewała "Glad You Came", kiedy Kate usłyszała szept Pistacji, który nachylał się do jej ucha:
-Podoba ci się?
-Bardzo
-Słuchaj to jest tylko mała niespodzianka w porównaniu z tym co się stanie po następnej piosence, ale ja nie jestem Caritasem i jeżeli coś daję to oczekuję zapłaty.
Kat wstrzymała powietrze, nie wiedziała co ma odpowiedzieć, a może udać że niedosłyszała!? Kiedy chciała się odwrócić i powiedzieć że nic nie rozumie Pistacja nachylił się do niej ponownie i powiedział:
-Dobrze wiem że mnie słyszysz więc nie próbuj żadnych sztuczek! A teraz słuchaj uważnie: oni tu zaraz podejdą i będą udawać naszych przyjaciół ale oni nimi nie są! Rozumiesz? Nie są! Ale my zagramy ich sposobem! Będziesz udawać że jesteś ich wielką fanką i masz ich w sobie rozkochać! Rozumiesz?
Kat potrząsnęła głową na potwierdzenie choć w rzeczywistości nic z tego nie rozumiała.
-To świetnie! -powiedział Pistacja- Pamiętaj: wybierasz dwóch i ich w sobie rozkochujesz! Później dam ci resztę wskazówek jak masz z nimi postąpywać! Tylko, nikomu ani słowa! Rozumiesz?
-Ale dla czego?
-Nie ty jesteś tu od zadawania pytań! Stul mordę jak do ciebie mówię i słuchaj mnie uważnie!
-Pistacja!?!?
-Zamknij się! Wiesz co masz robić?
Dziewczyna ponownie przytaknęła, tym razem była jednak bardziej przestraszona niż wcześniej! W oddali słyszała jak Nathan śpiewał:
,,She can't sing
She can't dance
But whu cares"
A chwilę po nim zaczął śpiewać Max:
,,She walks like Rihanna"
Jednak Kat zastanawiała się nad słowami Pistacji. Spojrzała na niego niepewnie jednak on siedział wygodnie, uśmiechnięty, popijając zamówionego niedawno drinka. Chłopak zauważył jej wzrok jednak ona od razu skierował go gdzie indziej. Po paru sekundach dziewczyna poczuła oddech chłopaka na swojej szyji.
-Wyluzuj! Nie mogą nic poznać! A, zapomniałem... Zaprosisz mnie na noc do siebie czy zrobimy to w moim samochodzie?
-Odbiło ci?
-Już mówiłem -zaśmiał się ochrypłym głosem- oczekuję zapłaty! A teraz wrzuć na luz bo twoja misja złotko musi się udać, a oni kończą już śpiewać!
Kat odwróciła się w kierunku sceny, chłopak maił rację TW zaczynało śpiewać już ostatni wers ,,Walks Like Rihanna". Przełkneła ślinę i uśmiechneła się sztucznie bo poczuła na sobie wzrok przyjaciółki.
Hej! Jestem zwykłą nastolatką, no może nie taką zwykłą bo w przeciwieństwie do większości ja lubię pisać, czytać, itd. Blog ten opowiada o życiu zwykłej dziewczyny z Polski która uczy się w zagranicznym colagu. Mam nadzieję że się wam spodoba, chociaż w małym stopniu :) Proszę dawajcie komcie. Z góry dzięki :D
Licznik:)
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
wtorek, 30 lipca 2013
Siemka!!!
Dawno już nie pisałam a to z powodu że byłam na koloniach (a tam WiFi zablokowane). Dzisiaj jakoś nie mam weny do pisania ale za to wstawię zdjęcia pierwszych realnych bohaterów mojego bloga :D

Yhh.. jaram się nimi :D No ale po kolei :)

Max George ma 25 lat, w zespole The Wanted jest uważany jako lider zespołu :)

Nathan Sykes chociaż wygląda dużo młodziej ma 20 lat :)

Jay McGuiness ma 23 latka i jest świetnym piosenkarzem :)

Siva Kaneswaran jest w wieku Maxa, ma więc 25 lat i według mnie mógłby być świetnym modelem :D

Tom Parker również ma 25 lat i jest jednym z pięciu członków zespołu The Wanted :)

Yhh.. jaram się nimi :D No ale po kolei :)

Max George ma 25 lat, w zespole The Wanted jest uważany jako lider zespołu :)
Nathan Sykes chociaż wygląda dużo młodziej ma 20 lat :)
Jay McGuiness ma 23 latka i jest świetnym piosenkarzem :)
Siva Kaneswaran jest w wieku Maxa, ma więc 25 lat i według mnie mógłby być świetnym modelem :D
Tom Parker również ma 25 lat i jest jednym z pięciu członków zespołu The Wanted :)
czwartek, 4 lipca 2013
ROZDZIAŁ SZESNASTY
Samochód Pistacji zatrzymał się na parkingu przed dużym na ogół zwyczajnym budynkiem, ale jedyne co go różniło od pozostałych wieżowców to tłum ludzi przed nim zgromadzonym. Jedni stali spokojnie, inni się przepychali, ktoś krzyczał na ochroniarza, a ten go nawet nie słuchał, ktoś inny uśmiechnięty wchodził właśnie do budynku.
-Czemu ich tu tak dużo?!- skrzywiła się Mery.
-Dziś gra tu fajny zespół no i każdy chce na nim być. Nic dziwnego że jest tu tyle osób. No dobra, to co... Wchodzimy?- odpowiedział jej Pistacja
- Tak, ale jak ty zamierzasz się tam dostać póki stoją tu ci wszyscy ludzie? - tym razem zapytała się Kat.
Pistacja się zaśmiał, spojrzał się zalotnie na Kasię, złapał ją za rękę i pociągnął w przeciwnym kierunku od drzwi.
-Gdzie ty nas prowadzisz? -spytały się dziewczyny jednocześnie.
-Zobaczycie!-Powiedział Pistacja i znów uśmiechnął się czarująco. Ulicę dalej chłopak wyciągnął telefon z kieszeni i wysłał do kogoś wiadomość. Po paru sekundach otworzyły się szare, niepilnowane przez nikogo drzwi, które znajdowały się trzy kroki od nich. Z za drzwi wyjrzał przystojny, krótko ostrzyżony szatyn. Podał rękę dla Pistacji i przyjrzał się dziewczynom. Po paru sekundach na jego twarzy pojawił się nikły uśmiech i spojrzał na Pistacje dziwnym wzrokiem, którego żadna z dziewcząt nie mogła rozszyfrować. Wkrótce jednak Kacper znacząco pokręcił przecząco głową na co drugi spojrzał na niego nieufnie i poszedł wzdłuż długiego, ciemnego korytarza. Pistacja machnął ręko na dziewczyny by szły za nieznajomym im chłopakiem. Wkrótce więc cała czwórka szła wzdłuż ciemnego korytarza, gdzieniegdzie stały puste skrzynki, na których znajdowały się liczne pajęczyny. Mery odwróciła się do idącej tuż za nią Kat i pytającym spojrzeniem spojrzała się na przyjaciółkę, która w odpowiedzi podniosła jedynie ramiona ku górze. Wkrótce jednak zaczęło się rozjaśniać i z każdym następnym krokiem korytarz stawał się bardziej przyjazny oku. Szatyn nagle odwrócił się, tak że stał przodem do Mery i kiwnął głową na znak że mają iść w prawą stronę, dziewczyna zawachała się przez moment jednak chwilę po tym zrobiła krok w wskazaną stronę. Gdy dziewczyny weszły w skazany korytarz chłopacy ponownie uściskali sobie dłonie, jednak Kat zauważyła że coś sobie przy tym podają. Dziewczyna nie wiedziała co to jest ale jednego była pewna, to na pewno nie było coś o czym ona powinna wiedzieć. Wkrótce przed Mery, Kat i Pistacją pojawiły się potężne drzwi. Chłopak przecisnął się pomiędzy dziewczynami i kluczykiem otworzył drzwi przez które przepuścił koleżanki. Oczom całej trójki ukazał się piękny, ładnie ozdobiony lokal. Dziewczyny zaniemówiły z wrażenia, a Pistacja z promiennym uśmiechem na twarzy powiedział
-Chyba nie myślałyście że zabiorę was do pierwszego lepszego klubu!? No dobra, dziewczyny zapraszam do stolika.
-Pistacja!? -powiedziała Kat za odchodzący chłopakiem w ślad za którym poszła już Mery. Kacper odwrócił się, pokazał stolik dla Mery i coś do niej powiedział po czym wrócił się do stojącej wciąż w tym samym miejscu Kat.
-Co się stało kotku?
-Ja...
-No?
-Ja chyba jestem trochę źle ubrana jak na taki lokal!
-Oczywiście że nie!
-No ale patrz na to wszystko... Ja tutaj nie pasuję!
-Jasne że pasujesz kochanie!
-Mogłeś powiedzieć że to jest takie miejsce! A nie ja teraz wyjdę na idiotkę!
Pistacja położył wskazujący palec prawej ręki na usta dziewczyny.
-Uwierz mi...
Wkrótce razem poszli do stolika przy którym siedziała już Mery. Tam rozmawiali, śmiali się i pili soki pomarańczowe. Jednak niedługo ich rozmowie przerwał ten sam chłopak, który prowadził ich ciemnym korytarzem, tym razem mówił do mikrofonu.
-Serdecznie was witamy i zapraszamy do zabawy! a teraz przed nami świeżo upieczony zespół: The Wanted!!!
Przyjaciółki spojrzały na siebie. To było coś!
-Chyba nie myślałyście że zabiorę was do pierwszego lepszego klubu!? No dobra, dziewczyny zapraszam do stolika.
-Pistacja!? -powiedziała Kat za odchodzący chłopakiem w ślad za którym poszła już Mery. Kacper odwrócił się, pokazał stolik dla Mery i coś do niej powiedział po czym wrócił się do stojącej wciąż w tym samym miejscu Kat.
-Co się stało kotku?
-Ja...
-No?
-Ja chyba jestem trochę źle ubrana jak na taki lokal!
-Oczywiście że nie!
-No ale patrz na to wszystko... Ja tutaj nie pasuję!
-Jasne że pasujesz kochanie!
-Mogłeś powiedzieć że to jest takie miejsce! A nie ja teraz wyjdę na idiotkę!
Pistacja położył wskazujący palec prawej ręki na usta dziewczyny.
-Uwierz mi...
Wkrótce razem poszli do stolika przy którym siedziała już Mery. Tam rozmawiali, śmiali się i pili soki pomarańczowe. Jednak niedługo ich rozmowie przerwał ten sam chłopak, który prowadził ich ciemnym korytarzem, tym razem mówił do mikrofonu.
-Serdecznie was witamy i zapraszamy do zabawy! a teraz przed nami świeżo upieczony zespół: The Wanted!!!
Przyjaciółki spojrzały na siebie. To było coś!
wtorek, 25 czerwca 2013
ROZDZIAŁ PIETNASTY
-Ty to masz szczęście, z tymi chłopakami!- powiedziała Mery, kiedy usłyszała historię poznania się Kat z Pistacją.
- Oj, przesadzasz... Właściwie to nic takiego między nami nie zaszło...
-Jasne... Co napisał?
-Yhh... zapomniałam wcale.
Humor Mery znacznie się poprawił jednak wciąż było widać czerwone ślady na policzkach po płaczu.
-No to patrz...
-,,Hej ;) Nudno bez ciebie ;) Nie ma z kim gadać, a ręce bolą mnie już od migania :D Słuchaj mam propozycję :) Wybrałabyś się dzisiaj ze mną i znajomymi do klubu? Będzie fajny DJ, fajna knajpa :D No nie daj się prosić :D Jak chcesz to możesz zaprosić też jakieś koleżanki tylko musisz mi podać liczbę bo muszę zająć miejsca :D KC <3"- Kat przeczytała na głos całego SMSa i się delikatnie zaczerwieniła.
-Mówiłaś że nic nie zaszło? Dziewczyno chłopak jest w tobie zakochany, a ty mi mówisz takie rzeczy!?
-Oj tam oj tam... To jak? Idziemy?
-Nie.. To znaczy, ja nie idę ale ty tak!
-Eee, idziemy razem lub wcale!
-Ale ja tam nikogo nie znam...
-Znasz mnie, a po za tym ja poza tobą znam tylko Pistację!
-No ale ja... no wiesz...
-Ale to jeszcze nie jest pewne, ale na wszelki wypadek obie nie będziemy piły.
-No dobra, niech będzie.
-Ok. to piszę mu tak: ,,Hej. Chętnie :) Przyjdę razem z przyjaciółką- Mery. :)"
-Napisz mu jeszcze że ty go też kochasz! :D
-Heh :D O odpisał już!
-Co?
-,,Dobrze, przyjadę po was około 20 pasuje? :D"
-,,Pasuje:)" -odpisała Kat- To co? Szykujemy się do wyjścia?
-Nom. Co założysz?
Kat otworzyła szafę, a w lustrze zauważyła że Mery robi to samo.

Po dłuższym przeszukaniu szafy Kat
postanowiła założyć krótkie dżinsowe
spodenki, luźną bluzkę i białe trampki
oraz zegarek. Do tego pomalowała
paznokcie na niebiesko- biało, a oczy na czerwono.
turkusową sukienkę, do której wzięła beżową torebkę i jasne korale na szyję. Paznokcie pomalowała również na beż i założyła szpilki tego samego koloru.
Obie wyglądały prześlicznie, a kiedy były gotowe spojrzały na zegarek. Wyszykowały się równo z czasem. Nagle zadzwonił telefon Kat, to był Pistacja.
-Tak?- zapytał się w słuchawkę.
-Hej! Jestem na parkingu, zejdziecie? Czy mam po was zajść?
-Spoko, zaraz będziemy.
-Ok, na razie.- i sygnał rozłączenia to jedyne co usłyszała dziewczyna.
- Oj, przesadzasz... Właściwie to nic takiego między nami nie zaszło...
-Jasne... Co napisał?
-Yhh... zapomniałam wcale.
Humor Mery znacznie się poprawił jednak wciąż było widać czerwone ślady na policzkach po płaczu.
-No to patrz...
-,,Hej ;) Nudno bez ciebie ;) Nie ma z kim gadać, a ręce bolą mnie już od migania :D Słuchaj mam propozycję :) Wybrałabyś się dzisiaj ze mną i znajomymi do klubu? Będzie fajny DJ, fajna knajpa :D No nie daj się prosić :D Jak chcesz to możesz zaprosić też jakieś koleżanki tylko musisz mi podać liczbę bo muszę zająć miejsca :D KC <3"- Kat przeczytała na głos całego SMSa i się delikatnie zaczerwieniła.
-Mówiłaś że nic nie zaszło? Dziewczyno chłopak jest w tobie zakochany, a ty mi mówisz takie rzeczy!?
-Oj tam oj tam... To jak? Idziemy?
-Nie.. To znaczy, ja nie idę ale ty tak!
-Eee, idziemy razem lub wcale!
-Ale ja tam nikogo nie znam...
-Znasz mnie, a po za tym ja poza tobą znam tylko Pistację!
-No ale ja... no wiesz...
-Ale to jeszcze nie jest pewne, ale na wszelki wypadek obie nie będziemy piły.
-No dobra, niech będzie.
-Ok. to piszę mu tak: ,,Hej. Chętnie :) Przyjdę razem z przyjaciółką- Mery. :)"
-Napisz mu jeszcze że ty go też kochasz! :D
-Heh :D O odpisał już!
-Co?
-,,Dobrze, przyjadę po was około 20 pasuje? :D"
-,,Pasuje:)" -odpisała Kat- To co? Szykujemy się do wyjścia?
-Nom. Co założysz?
Kat otworzyła szafę, a w lustrze zauważyła że Mery robi to samo.
Po dłuższym przeszukaniu szafy Kat
postanowiła założyć krótkie dżinsowe
spodenki, luźną bluzkę i białe trampki
oraz zegarek. Do tego pomalowała
paznokcie na niebiesko- biało, a oczy na czerwono.
Mery zaś ubrała się bardziej kobieco i wskoczyła w
turkusową sukienkę, do której wzięła beżową torebkę i jasne korale na szyję. Paznokcie pomalowała również na beż i założyła szpilki tego samego koloru.
Obie wyglądały prześlicznie, a kiedy były gotowe spojrzały na zegarek. Wyszykowały się równo z czasem. Nagle zadzwonił telefon Kat, to był Pistacja.
-Tak?- zapytał się w słuchawkę.
-Hej! Jestem na parkingu, zejdziecie? Czy mam po was zajść?
-Spoko, zaraz będziemy.
-Ok, na razie.- i sygnał rozłączenia to jedyne co usłyszała dziewczyna.
poniedziałek, 24 czerwca 2013
ROZDZIAŁ CZTERNASTY
Kat właśnie przeglądała porozrzucane zdjęcia po podłodze kiedy usłyszała pukanie do drzwi, a chwile po tym ich ciche skrzypnięcie. Odwróciła się, a w drzwiach zauważyła uśmiechniętego Stana.
- Fajnie że wróciłaś tak szybko.
-Spoko...
-Co tutaj się stało? -chłopak rozejrzał się po pokoju
-To ty nie wiesz?
-A co mam wiedzieć?
-Nic. Nie ważne.
-Kat... co się stało?
-Gdzie ty masz oczy? Co robiłeś przez ten cały czas? Nie zauważyłeś co się dzieje?
-Ale Kat, o co ci chodzi?
-O, Mery!
-A ta. Jakaś dziwna się zrobiła jak wyjechałaś. Przychodziłem parę razy, ale albo udawała że jej nie ma albo kazała mi się wynosić... Jej problem!
-Myślałam że masz w sobie trochę więcej serca i interesuje cię twoja dziewczyna.
-Nie jesteśmy już parą...
-Właśnie o to chodzi! Byłeś z nią tylko wtedy kiedy wszystko było dobrze, a teraz kiedy wszystko się dla niej pochrzaniło ty mówisz że to jej problem, że ona już ciebie nie interesuje!
-A co mam mówić jak tak jest?
-Wynoś się!
-Nie!
-Powiedziałam: wynoś się!
-Kat! Ty tego naprawdę nie zauważyłaś? Ja... ja byłem z Mery tylko po to by być bliżej ciebie! Kocham cię! Jesteś dla mnie wszystkim! Dobrze że się tak stało. Że wyjechałaś, a ja zrozumiałem jak jesteś ważna w moim życiu. Nie umiem już bez ciebie żyć... Zrozum to!
-Ty świnio! -Mery stała w drzwiach od łazienki, a na jej twarzy widniała złość i chęć zemsty. Dziewczyna w jednej chwili rzuciła się na swojego jeszcze niedawnego chłopaka i zaczęła tłuc go dłońmi gdzie popadło. W końcu jednak wybuchła płaczem, a Kat wstała z podłogi gdzie siedziała po turecku przeglądając zdjęcia. Wskazała jednym palcem drzwi do wyjście i krytycznym wzrokiem patrzyła się na Stana.
-Nie, nie wyjdę póki nie dowiem się czy mnie kochasz Kat.
-Gnij w piekle pizdo jebana!
Chłopak spojrzał na dziewczynę i zrozumiał że tym razem przegrał, ale nie zamierzał się tak łatwo poddawać! Wyszedł z pokoju, a chwilę po tym Kat podbiegła do swojej przyjaciółki i mocno przytuliła ją już po raz drugi tego dnia.
-Wiem że go kochałaś. Ale teraz sama widzisz że to zwykły cwel, który nie powinien zasługiwać na twoją uwagę!
Mery cała zapłakana odpowiedziała:
-Tak, masz rację. - I znowu wybuchła płaczem.
Po niecałym kwadransie przyszła wiadomość do Kat. Dziewczyna spojrzała na wyświetlacz telefonu i mimo woli uśmiechnęła się pod nosem.
-Kto to? - zapytała się Mery
-Pistacja...
-Kto?
Kat spojrzała na przyjaciółkę. Planowała jej nic dzisiaj nie mówić o przystojnym, dobrze całującym chłopaku ale wychodziło na to że nie uda jej się ominąć tego tematu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie chciało mi się pisać zbytni, ale się udało :D Podoba się? Pisać dalej? :D
A no i:
Pozdrawiam wszystkich, którzy to czytają :D
Dzięki <3
- Fajnie że wróciłaś tak szybko.
-Spoko...
-Co tutaj się stało? -chłopak rozejrzał się po pokoju
-To ty nie wiesz?
-A co mam wiedzieć?
-Nic. Nie ważne.
-Kat... co się stało?
-Gdzie ty masz oczy? Co robiłeś przez ten cały czas? Nie zauważyłeś co się dzieje?
-Ale Kat, o co ci chodzi?
-O, Mery!
-A ta. Jakaś dziwna się zrobiła jak wyjechałaś. Przychodziłem parę razy, ale albo udawała że jej nie ma albo kazała mi się wynosić... Jej problem!
-Myślałam że masz w sobie trochę więcej serca i interesuje cię twoja dziewczyna.
-Nie jesteśmy już parą...
-Właśnie o to chodzi! Byłeś z nią tylko wtedy kiedy wszystko było dobrze, a teraz kiedy wszystko się dla niej pochrzaniło ty mówisz że to jej problem, że ona już ciebie nie interesuje!
-A co mam mówić jak tak jest?
-Wynoś się!
-Nie!
-Powiedziałam: wynoś się!
-Kat! Ty tego naprawdę nie zauważyłaś? Ja... ja byłem z Mery tylko po to by być bliżej ciebie! Kocham cię! Jesteś dla mnie wszystkim! Dobrze że się tak stało. Że wyjechałaś, a ja zrozumiałem jak jesteś ważna w moim życiu. Nie umiem już bez ciebie żyć... Zrozum to!
-Ty świnio! -Mery stała w drzwiach od łazienki, a na jej twarzy widniała złość i chęć zemsty. Dziewczyna w jednej chwili rzuciła się na swojego jeszcze niedawnego chłopaka i zaczęła tłuc go dłońmi gdzie popadło. W końcu jednak wybuchła płaczem, a Kat wstała z podłogi gdzie siedziała po turecku przeglądając zdjęcia. Wskazała jednym palcem drzwi do wyjście i krytycznym wzrokiem patrzyła się na Stana.
-Nie, nie wyjdę póki nie dowiem się czy mnie kochasz Kat.
-Gnij w piekle pizdo jebana!
Chłopak spojrzał na dziewczynę i zrozumiał że tym razem przegrał, ale nie zamierzał się tak łatwo poddawać! Wyszedł z pokoju, a chwilę po tym Kat podbiegła do swojej przyjaciółki i mocno przytuliła ją już po raz drugi tego dnia.
-Wiem że go kochałaś. Ale teraz sama widzisz że to zwykły cwel, który nie powinien zasługiwać na twoją uwagę!
Mery cała zapłakana odpowiedziała:
-Tak, masz rację. - I znowu wybuchła płaczem.
Po niecałym kwadransie przyszła wiadomość do Kat. Dziewczyna spojrzała na wyświetlacz telefonu i mimo woli uśmiechnęła się pod nosem.
-Kto to? - zapytała się Mery
-Pistacja...
-Kto?
Kat spojrzała na przyjaciółkę. Planowała jej nic dzisiaj nie mówić o przystojnym, dobrze całującym chłopaku ale wychodziło na to że nie uda jej się ominąć tego tematu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie chciało mi się pisać zbytni, ale się udało :D Podoba się? Pisać dalej? :D
A no i:
Pozdrawiam wszystkich, którzy to czytają :D
Dzięki <3
wtorek, 18 czerwca 2013
ROZDZIAŁ TRZYNASTY
Kat weszła do pokoju, w którym śmierdziało stęchlizną. Postawiła walizkę obok drzwi, które zaraz za sobą zamkneła i zawołała przyjaciółkę jednak nikt nie odpowiedział. Na stoliku znajdowały się porozrzucane kosmetyki, puste puszki po pepsi i opakowania po czipsach. Dziewczyna od razu skierowała się do okien, które otworzyła na oścież. Od razu zrobiło się lepiej. Odsłoniła zasłony i rozejrzała się po pokoju. Było gorzej niż sobie wyobrażała. A może chciała tylko w to wierzyć? Z łazienki usłyszała jak krople wody uderzają o umywalkę. Uchyliła drzwi od łazienki i ujrzał widok, którego się nie spodziewała. Było to zdecydowanie najbrudniejsze pomieszczenie jakie kiedykolwiek widziała. Wszędzie było mokro, ubrania leżały porozrzucane po całej podłodze, a liczne sterty śmieci wydawały się być wyższe od Mery, która siedziała na środku łazienki. Była ona blada, mizerna i....... cuchnąca. Kat usiadła obok przyjaciółki, chciała coś powiedzieć jednak nic nie chciało przejść jej przez gardło. Przytuliła się do dziewczyny, bała się o nią.
-To jest pewne? -zapytała Kat.
-Nie, ale ja to czuję.Czuję że coś tam we mnie się dzieje.
-Mery, to nie jest pewne a ty tak wyglądasz jak byś co najmniej straciła męża i piątkę dzieci przez Gestapowców! Ludzie nie takie mieli problemy...
-Co ty kurwa wiesz o ludzkich problemach?! Nic, rozumiesz- nic!
-Ale o co ci chodzi Mery? Nie krzycz!
-Zamknij się! Wszystko zawsze miałaś podłożone pod nos! Wszyscy chłopacy się za tobą oglądają! Rodzice kupują ci co chcesz! I ty mówisz że znasz się na ludzkich problemach? Jesteś do dupy! Rozumiesz? Jesteś zjebaną, rozpieszczoną smarkulą, która uważa że jej wszystko można! Jesteś zjebana i ...-Mery rozpłakała się na dobre. Nie była w stanie już nic mówić, a łzy płyneły same z siebie. Kat jeszcze raz przytuliła przyjaciółkę i powiedziała:
-Może masz i rację... -Mery spojrzał na nią dziwnym, przenikliwym wzrokiem- Nie, na pewno masz rację. Jestem zjebaną, rozpieszczoną smarkulą ale dobrze mi z tym. Jestem jak jestem ale się lubię. Zawsze, od kiedy się poznałyśmy, w momencie kiedy zwątpiłam w siebie ty mi pomagałaś. Moje zwątpienia na pewno nie były tak wielkie jak twoje teraz, ale było ich dużo... Często na ciebie krzyczałam, przezywałam cię, wrzeszczałam na ciebie, płakałam, cieszyłam się razem z tobą i było mi z tym dobrze, bo ty zawsze przy mnie czuwałaś. Co kolwiek zrobiłam byłaś przy mnie i we mnie nie zwątpiłaś! Nie myśl więc że jeżeli nawrzeszczysz na mnie to dam ci spokój! A nie, nie tak łatwo!
Mery już nie płakał. Z zapłakanymi oczami patrzył się na przyjaciółkę aż w końcu na jej ustach pojawił się nikły uśmiech.
-Dziękuję!
-Spoko! :) Dobra, Mery trochę trzeba się ogarnąć. Ja pójdę posprzątać trochę pokój, a ty w tym czasie się wykąpiesz i doprowadzisz się do ogólnego stanu. Ok?
-Ok.
-Ale obiecaj. Że nie będziesz już płakać!
-Aha...
-Co?
- No obiecuję...
-Ale co?
- No obiecuję że nie będę już płakać.
-Co mówisz?
-Obiecuję że nie będę już płakać!
-To jest pewne? -zapytała Kat.
-Nie, ale ja to czuję.Czuję że coś tam we mnie się dzieje.
-Mery, to nie jest pewne a ty tak wyglądasz jak byś co najmniej straciła męża i piątkę dzieci przez Gestapowców! Ludzie nie takie mieli problemy...
-Co ty kurwa wiesz o ludzkich problemach?! Nic, rozumiesz- nic!
-Ale o co ci chodzi Mery? Nie krzycz!
-Zamknij się! Wszystko zawsze miałaś podłożone pod nos! Wszyscy chłopacy się za tobą oglądają! Rodzice kupują ci co chcesz! I ty mówisz że znasz się na ludzkich problemach? Jesteś do dupy! Rozumiesz? Jesteś zjebaną, rozpieszczoną smarkulą, która uważa że jej wszystko można! Jesteś zjebana i ...-Mery rozpłakała się na dobre. Nie była w stanie już nic mówić, a łzy płyneły same z siebie. Kat jeszcze raz przytuliła przyjaciółkę i powiedziała:
-Może masz i rację... -Mery spojrzał na nią dziwnym, przenikliwym wzrokiem- Nie, na pewno masz rację. Jestem zjebaną, rozpieszczoną smarkulą ale dobrze mi z tym. Jestem jak jestem ale się lubię. Zawsze, od kiedy się poznałyśmy, w momencie kiedy zwątpiłam w siebie ty mi pomagałaś. Moje zwątpienia na pewno nie były tak wielkie jak twoje teraz, ale było ich dużo... Często na ciebie krzyczałam, przezywałam cię, wrzeszczałam na ciebie, płakałam, cieszyłam się razem z tobą i było mi z tym dobrze, bo ty zawsze przy mnie czuwałaś. Co kolwiek zrobiłam byłaś przy mnie i we mnie nie zwątpiłaś! Nie myśl więc że jeżeli nawrzeszczysz na mnie to dam ci spokój! A nie, nie tak łatwo!
Mery już nie płakał. Z zapłakanymi oczami patrzył się na przyjaciółkę aż w końcu na jej ustach pojawił się nikły uśmiech.
-Dziękuję!
-Spoko! :) Dobra, Mery trochę trzeba się ogarnąć. Ja pójdę posprzątać trochę pokój, a ty w tym czasie się wykąpiesz i doprowadzisz się do ogólnego stanu. Ok?
-Ok.
-Ale obiecaj. Że nie będziesz już płakać!
-Aha...
-Co?
- No obiecuję...
-Ale co?
- No obiecuję że nie będę już płakać.
-Co mówisz?
-Obiecuję że nie będę już płakać!
piątek, 7 czerwca 2013
ROZDZIAŁ DWUNASTY
,,Przeważnie raggae porusza moją wyobraźnię.
Bezwładnie oddaje cały sens, reprezentuje się pokaźnie.
Rozważnie, odważnie i pokaźnie.
Bo mnie to pisanie przeciąga jak neodymowy magnes."
-O, mama się stęskniła! Tak?... Tak... Dobrze... Nie... Ze znajomymi... Tak... Nie....Oj mamo daj spokój!.... Dobra, jak będę na miejscu to zadzwonię....Na pewno... Nie, nie zapomnę.... Ok, pa!
-Stęskniła się?
- No oczywiście! Przecież przez parę godzin mnie nie widziała!
- He he.... A wiesz... Mi czasem czegoś takiego brakuje. Tej ciekawości, troskliwości.
- Za to nikt ci nie mówi po 16 latach życia że się nie wsiada do samochodu dopiero co poznanych osób!
Kacper nic nie odpowiedział, a Kat zaczeła się zastanawiać co powiedziała nie tak. Wkrótce zauważyła ogromny budynek - gmach administracyjny. Niedługo po tym samochód zatrzymał się na parkingu. Kasia zastanawiała się co powiedzieć, zwykłe dziękuję to chyba za mało. W tym samym momencie Pistacja tłumaczył coś dla siostry.
- Dziękuję! - powiedziała Kat. Chciała jeszcze dodać że naprawdę nie musieli jej przywozić no ale dziękuje, Ale w tym samym czasie Pistacja wtrącił;
-Daj spokój! Chodź pomogę ci z torbą!
- Nie, nie trzeba. ale dzięki. Naprawdę dzięki!
- Kasia! Ale ja chcę!
Chwilę po tym wyjmował bagaże Kat z bagażnika, a ona stała obok. Zastanawiała się nad tym jak fajnie było by mieć takiego chłopaka, a zaraz karciła się w głowie że zna go zaledwie parę godzin. Wkrótce ustał obok niej, uśmiechnięty z walizką w ręku.
- No to możemy iść!
- What?
- No możemy iść. Chyba nie myślałeś że Cię tak z tym zostawię.
Kat spojrzała na jego twarz, która promieniała w uśmiechu. Był piękny. Jego uśmiech spowodował że zgieły się pod Kat nogi. To było coś więcej niż dotychczas. Ten uśmiech coś mówił, ale był zbyt tajemniczy by mogła go odczytać. Chciała coś powiedzieć, ale do głowy przychodziły jej same banały więc postanowiła nic nie mówić. Ruszyła pierwsza do jednego z budynków zamieszkanych przez uczniów, Pistacja zaraz z nią zrównał.
- Masz kogoś? - dziewczyna usłyszała swój własny głos i zdziwiła się że to powiedziała. Była pewna że wyśmieje ją, że powie że jest dziwna i każe usunąć swój nr telefonu, powie że się przeliczyła. On jednak ustał, spojrzał na nią z tym tajemniczym uśmiechem, podszedł do niej, obioł w pasie, spojrzał głęboko w oczy i dotknął ją wargami przy czym Kat automatycznie zamknęła oczy. Poczuła jego język i ślinę w buzi. Już wiedziała czego chce, nie miała wątpliwości, to był ten na którego czekała.
Bezwładnie oddaje cały sens, reprezentuje się pokaźnie.
Rozważnie, odważnie i pokaźnie.
Bo mnie to pisanie przeciąga jak neodymowy magnes."
-O, mama się stęskniła! Tak?... Tak... Dobrze... Nie... Ze znajomymi... Tak... Nie....Oj mamo daj spokój!.... Dobra, jak będę na miejscu to zadzwonię....Na pewno... Nie, nie zapomnę.... Ok, pa!
-Stęskniła się?
- No oczywiście! Przecież przez parę godzin mnie nie widziała!
- He he.... A wiesz... Mi czasem czegoś takiego brakuje. Tej ciekawości, troskliwości.
- Za to nikt ci nie mówi po 16 latach życia że się nie wsiada do samochodu dopiero co poznanych osób!
Kacper nic nie odpowiedział, a Kat zaczeła się zastanawiać co powiedziała nie tak. Wkrótce zauważyła ogromny budynek - gmach administracyjny. Niedługo po tym samochód zatrzymał się na parkingu. Kasia zastanawiała się co powiedzieć, zwykłe dziękuję to chyba za mało. W tym samym momencie Pistacja tłumaczył coś dla siostry.
- Dziękuję! - powiedziała Kat. Chciała jeszcze dodać że naprawdę nie musieli jej przywozić no ale dziękuje, Ale w tym samym czasie Pistacja wtrącił;
-Daj spokój! Chodź pomogę ci z torbą!
- Nie, nie trzeba. ale dzięki. Naprawdę dzięki!
- Kasia! Ale ja chcę!
Chwilę po tym wyjmował bagaże Kat z bagażnika, a ona stała obok. Zastanawiała się nad tym jak fajnie było by mieć takiego chłopaka, a zaraz karciła się w głowie że zna go zaledwie parę godzin. Wkrótce ustał obok niej, uśmiechnięty z walizką w ręku.
- No to możemy iść!
- What?
- No możemy iść. Chyba nie myślałeś że Cię tak z tym zostawię.
Kat spojrzała na jego twarz, która promieniała w uśmiechu. Był piękny. Jego uśmiech spowodował że zgieły się pod Kat nogi. To było coś więcej niż dotychczas. Ten uśmiech coś mówił, ale był zbyt tajemniczy by mogła go odczytać. Chciała coś powiedzieć, ale do głowy przychodziły jej same banały więc postanowiła nic nie mówić. Ruszyła pierwsza do jednego z budynków zamieszkanych przez uczniów, Pistacja zaraz z nią zrównał.
- Masz kogoś? - dziewczyna usłyszała swój własny głos i zdziwiła się że to powiedziała. Była pewna że wyśmieje ją, że powie że jest dziwna i każe usunąć swój nr telefonu, powie że się przeliczyła. On jednak ustał, spojrzał na nią z tym tajemniczym uśmiechem, podszedł do niej, obioł w pasie, spojrzał głęboko w oczy i dotknął ją wargami przy czym Kat automatycznie zamknęła oczy. Poczuła jego język i ślinę w buzi. Już wiedziała czego chce, nie miała wątpliwości, to był ten na którego czekała.
ROZDZIAŁ JEDENASTY
-Wow! To na pewno jest twój samochód? Z tego co kojarzę to miał on być ,,niezbyt luksusowy"! Boże skąd ty go wytrzasnołeś?! Jeju, zawsze chciałam mieć taki samochód! Co ja gadam? Moim marzeniem było tylko posiedzieć w takim wozie!
-E wymyślasz troczę!
-What? Pistacja, ty chyba oszalałeś! Przecież, ten samochód stoji na 3 miejscu w rankingu 10 najlepszych samochodów świata!
-Stał.... Dwa lata temu.
-OMG! Dwa lata... co to jest?
-No jednak jest!
-Chyba tylko dla ciebie! Jeju co za cacko!
- Dobra, niech Ci będzie! Jedziemy?
-tak, jasne!
Pistacja usiadł za kierownicą niebieskiego ferrari, Kat obok niego, a Sara z tyłu gdzie zaczeła malować paznokcie u nóg. Chwilę po tym wyjechali z parkingu, teraz dopiero Kat zauważyła że Sara i Pistacja mają ubrania tylko z najdroższych sklepów! "Boże! Ich rodzice muszą być jakimiś biznesmenami! Właśnie, Pistacja przez całą drogę nie mówił nic o rodzicach. Hmm... ciekawe czemu to on miał przyjechać z Sarą, a nie rodzice!?"
- Kim są wasi rodzice?
-Nasi? Nie mamy rodziców."
-Chyba mi nie powiesz że mieszkacie w domu dziecka i macie tyle forsy że was na to wszystko stać!
-Yyy... no nie. Mieszkamy u siostry naszej mamy. Nasi rodzice, oni no, zgineli w wypadku.
-Przepraszam. Nie wiedziałam. Przykro mi.
- Spoko, nie mogłaś przecież wiedzieć! Nasza matka była sekretarką w francuskiej federacji narodowej, a ojciec był trenerem kadry narodowej we Włoszech. Właściwie to całe życie mieszkamy u cioci, bo rodzice nigdy nie mieli czasu by się nami zająć.
-E wymyślasz troczę!
-What? Pistacja, ty chyba oszalałeś! Przecież, ten samochód stoji na 3 miejscu w rankingu 10 najlepszych samochodów świata!
-Stał.... Dwa lata temu.
-OMG! Dwa lata... co to jest?
-No jednak jest!
-Chyba tylko dla ciebie! Jeju co za cacko!
- Dobra, niech Ci będzie! Jedziemy?
-tak, jasne!
Pistacja usiadł za kierownicą niebieskiego ferrari, Kat obok niego, a Sara z tyłu gdzie zaczeła malować paznokcie u nóg. Chwilę po tym wyjechali z parkingu, teraz dopiero Kat zauważyła że Sara i Pistacja mają ubrania tylko z najdroższych sklepów! "Boże! Ich rodzice muszą być jakimiś biznesmenami! Właśnie, Pistacja przez całą drogę nie mówił nic o rodzicach. Hmm... ciekawe czemu to on miał przyjechać z Sarą, a nie rodzice!?"
- Kim są wasi rodzice?
-Nasi? Nie mamy rodziców."
-Chyba mi nie powiesz że mieszkacie w domu dziecka i macie tyle forsy że was na to wszystko stać!
-Yyy... no nie. Mieszkamy u siostry naszej mamy. Nasi rodzice, oni no, zgineli w wypadku.
-Przepraszam. Nie wiedziałam. Przykro mi.
- Spoko, nie mogłaś przecież wiedzieć! Nasza matka była sekretarką w francuskiej federacji narodowej, a ojciec był trenerem kadry narodowej we Włoszech. Właściwie to całe życie mieszkamy u cioci, bo rodzice nigdy nie mieli czasu by się nami zająć.
ROZDZIAŁ DZIESIĄTY
'Cholerka, gdzie jest ta debilna torba? Jak się spuźnię na autobus to zostanę terrorystką! No walizeczko kochana pokarz się już bo inaczej pujdę bez ciebie! Ku, przecież to jest tylko walizka!Ona nie umie odczuwać uczuc a tym bardziej czytać w myślach! Niestety!'- myślała Kat. WKOŃCU gdy trzymała walizkę w rękach spojżała na zagarek. Za pięć minut ma autobus! 'Kurcze! Niezdążę na niego1 Na to by dotrzeć na dworzec potrzebuję co najmniej 15min, kupienie biletu- pewnie będzie (jak zawsze) jakaś debilka, która musi dopić kawę- w najlepszym razie 5min.' Usiadła na ławkę, podkuliła nogi i oparła się o walizkę. 'No, teraz mogę jedynie czekać na cód' Spojżała na ludzi. Nikogo nie znała, każdy się gdzieś spieszył, nikt nawet nie zwracał na nią uwagi. I właśnie wtedy w tłumie zauwarzyła znajomą twarz, która też ją dostrzegła. Chłopak podszedł i usiadł obok niej.
- Co robisz?
- Pistacja, przecież widzisz do cholery! Siedzę!
-No dobra, spoko! Nie musisz od razu wrzeszczeć! Co się stało?
-Za 3 min. mam autobus, na dworcu... A dworzec jest minimum 15 min drogi z tąd!
-A chciałaś dojechać do colagu?
-Nom
-No to nie ma sprawy. Zaraz powinien tu być mój samochód, co prawda nie zbyt luksusowy, ale podwiozę cię.
- Dzięki, ale na autobus i tak nie zdążę!
- Ni, nie! Zawiozę cie do colagu!
- Że co?
-No chyba nie chcesz tu nocować, co?
- No, nie.
- No właśnie. Dobra chodźmy na parking, daj wezmę tą torbę.
- No co ty! Masz i tak swoją!
-E tam! Jedna więcej, co za różnica?!
- Co robisz?
- Pistacja, przecież widzisz do cholery! Siedzę!
-No dobra, spoko! Nie musisz od razu wrzeszczeć! Co się stało?
-Za 3 min. mam autobus, na dworcu... A dworzec jest minimum 15 min drogi z tąd!
-A chciałaś dojechać do colagu?
-Nom
-No to nie ma sprawy. Zaraz powinien tu być mój samochód, co prawda nie zbyt luksusowy, ale podwiozę cię.
- Dzięki, ale na autobus i tak nie zdążę!
- Ni, nie! Zawiozę cie do colagu!
- Że co?
-No chyba nie chcesz tu nocować, co?
- No, nie.
- No właśnie. Dobra chodźmy na parking, daj wezmę tą torbę.
- No co ty! Masz i tak swoją!
-E tam! Jedna więcej, co za różnica?!
wtorek, 30 kwietnia 2013
Mówiąc marginesem...
Hej!
Dawno tu nie zaglądałam, ale ostatnio obudziła się we mnie dusza blogacza :D Sarki że nie pisałam ale... dałam plamy :( Dziś niestety nie mogę napisać rozdziału 10 ale obiecuje że w przeciągu tygodnia jeszcze tu zajrzę :D
Dzięki że mimo tego że ja tu już nie wchodziłam licznik wciąż nabijał, słabo ale nabijał :D
Dawno tu nie zaglądałam, ale ostatnio obudziła się we mnie dusza blogacza :D Sarki że nie pisałam ale... dałam plamy :( Dziś niestety nie mogę napisać rozdziału 10 ale obiecuje że w przeciągu tygodnia jeszcze tu zajrzę :D
Dzięki że mimo tego że ja tu już nie wchodziłam licznik wciąż nabijał, słabo ale nabijał :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)